poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 5 Nowa znajomość

    Kolejny dzień w Barcelonie. Czuję się cudownie. Dziś nawet idę na randkę z Neymarem. On to nazywa randką, a ja nie jestem do niej za bardzo przekonana. Boję się, że się  w nim zakocham. Postanowiłam wstać i się ubrać. Wybrałam to na dziś:
 Następnie udałam się do łazienki w celu wykonania porannych czynności. Gotowa zeszłam do kuchni.  Claudia właśnie jadła kanapki. Była we wspaniałym humorze.
- Jak widzę randka zaliczona do udanych.- zaczęłam rozmowę robiąc kanapki z szynką i pomidorem.
- Było cudownie. Marc jest wspaniały. A jak było z Neymarem?- zapytała z zaciekawieniem.
 Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Cieszyła się bardziej ode mnie. Pogadałyśmy jeszcze trochę i postanowiłam się przejść. Zamknęłam dom i szłam przed siebie.  Nie wiedziałam, że tak bardzo zakocham się w tym mieście. Rozmyślając tak nagle na kogoś wpadłam. Uderzyłam o chodnik. Nie powiem trochę zabolało.
- Przepraszam. To moja wina. Nic ci nie jest? - zapytał szybko przystojny brunet podchodząc do mnie.
- Chyba przeżyję. Niezdara ze mnie.-uśmiechnęłam się do chłopaka i wstałam z ziemi.
- Tak wogóle jestem Marcel. Szkoda, że poznajemy się w takich okolicznościach.
- Alex. Skąd podchodzisz bo nie jesteś chyba hiszpanem?
- Nie, jestem z Polski. Moja mama jest hiszpanką. Może się przejdziemy?
- Naprawdę? Ja też jestem z Polski. Mój tata jest hiszpanem. Wiesz ja musze już iść do domu, ale możesz dotrzymać mi towarzystwa.- wydaje mi się bardzo fajnym chłopakiem. Może zostanie moim przyjacielem?
- Chętnie skorzystam.
    Cała droga do domu minęła nam na śmianiu się. Kiedy się obejrzałam stałam już pod swoim domem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Wymieniliśmy się numerami i postanowiliśmy się jutro znów spotkać.
~Neymar~
 Rafa wygoniła mnie na spacer z Pokerem. Poszłam z nim do parku. Usiadłem na ławce i przyglądałem się przychodniom. Nagle zauważyłem Alex z jakimś facetem. Rozmawiali i się śmiali. Myślałem, że zaraz wybuchnę. Postanowiłem ich śledzić, gdy zaczęli iść. Zatrzymali się pod jej domem.  Ja przyglądałem się  wszystkiemu z boku. Widziałem jak zapisuje coś na jego telefonie. Na pewno dała mu swój numer, a mi kazała się bardziej postarać. I jeszcze ją pocałował na pożegnanie w policzek. Ochyda. Szybko udałem się w stronę swojego domu. Byłem wściekły. Postanowiłem pójść na imprezę i się napić. Miałem już wszystkiego dość.
~Alex~
Została godzina do wyjścia z Neymarem. Z jednej strony cieszyłam się z tego spotkania. Po wielu namysłach wybrałam odpowiedni strój, a wyglądałam w niej tak:
Włosy lekko podkręciłam.  Makijaż zrobiłam trochę mocniejszy. Gotowa udałam się do salonu.
- Pięknie wyglądasz. Gdzie się wybierasz? - zapytał mnie tata. Dawno go nie widziałam. Mieszkamy razem, a i tak spędzamy razem mało czasu.
- Dziękuję. Wychodzę z Neymarem.
- Baw się dobrze córcia.  A jutro zabieram cie na trening chłopaków, w którym weźmiesz udział więc nie szalej za bardzo. Ja idę pracować.
- Okey. Miałam zamiar wybrać się w odwiedziny do tych dzieciaków. - tata się tylko zaśmiał i wszedł na piętro.
   Była godzina 20.20 a po Neymarze ani śladu. Może mu coś wypadło?
- Alex nie ma co siedzieć w domu. Idziemy na imprezę do najlepszego klubu w Barcelonie.- powiedziała Claudia, która mnie pocieszała,  że na pewno musiało się stać coś ważnego.
- Jakoś nie ma ochoty.- byłam smutna, że mnie wystawił. No fakt nie ma mojego numeru więc nie mógł do mnie zadzwonić albo napisać, ale z drugiej strony mógł przyjść i powiedzieć albo coś. Martwię się o niego.
- Chodź. Wyglądasz pięknie i szkoda aby twoja praca nad wyglądem się zmarnowała.
- No dobra. - powiedziałam beznamiętnie i po kilku minutach wyszłyśmy z domu. Zamówiliśmy taxi i pojechaliśmy do klubu. Droga zajęła nam 10 minut. Nie spodziewałam się, że zastanie mnie tam taki widok...

      Neymar całował się z jakąś laską. Stałam jak słup i się na niego patrzyłam. Nie byliśmy razem ale to mnie zabolało. Ja głupia się o niego martwiłam, a on bawi się w najlepsze?! Nagle nasze spojrzenia się spotkały. Byłam cholernie na niego zła.
- Claudia, nie wiem jak ty, ale ja wychodzę. - szybkim krokiem wyszłam z klubu. Nie miałam zamiaru zostać tam ani minuty dłużej. Zamówiłam taksówkę i czekałam na nią obok klubu. Usłyszałam swoje imię, gdy podjechał samochód. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Neymara. Nie miałam zamiaru z nim gadać. Szybko weszłam do auta i pojechałam do domu. Nie wiedziałam co się dzieje z Claudią. Głupio wyszło, że tak ją zostawiłam samą, ale na pewno mnie rozumie. Weszłam do domu i poszłam prosto do swojego pokoju. Łzy same leciały z moich oczu. Nie panowałam nad tym. Bolało mnie po prostu to, że jeszcze wczoraj zaprosił mnie na randkę, a dzisiaj mnie wystawił i poszedł na dziwki. Ta dziewczyna tak wyglądała. Nie wiem kiedy zasnęłam.
~Neymar~
Zobaczyłem ją z przyjaciółką.  Byłem na nią cholernie zły. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, widziałem w jej oczach rozczarowanie. Potem szybko wyszła. Nie było mi nawet źle z tego powodu. Niech teraz wie jak ja się czułem widząc ją z tym typem. Poszłem do baru po kolejnego drinka.
- Co ty do cholery robisz?- zapytała  się mnie Claudia.
- Ja? Nic. Korzystam z życia. - odpowiedziałem beznamiętnie.
- Jak mogłeś ją tak wystawić?! Ona się martwiła o ciebie! Myślała, że coś ci się stało! A ty co?!  Całujesz się z jakąś lalunią?!- naskoczył na mnie z pretensjami
- Martwiła się? O mnie?  Myślałem, że jest zajęta swoim nowym chłopakiem.
- O czym ty do cholery mówisz? - powiedziała spokojniej
- Widziałem ją dzisiaj w parku z jakimś typem. Później ją doprowadził i wymienili się numerami i jeszcze pocałunek. No nie mów mi, że ci się nie pochwaliła?- Claudia zaczęła się śmiać. Nie wiedziałem o co jej chodzi. - A tobie gorzej?
- Wiesz jesteś głupi. Oni się spotkali przypadkowo w parku. I to nie dla niego się tak stroiła tylko dla ciebie. A ty jesteś zazdrosny Ney.
- Czekaj. To między nimi nic nie ma ?
- Nie. Ale może być jeżeli jej nie przeprosisz.  - Nic nie odpowiedziałem tylko ruszyłem do wyjścia. Wszędzie szukałem dziewczyny, na której chyba mi zależało. Gdy ją zobaczyłem stała przed taksówką. Krzyczałem, ale na marne. Wiedziałem, że źle zrobiłem. Jaki ja jestem głupi.

~~

Na początku chciałabym podziękować za wszystkie komentarze, które pojawiły się pod ostatnim rozdziałem.
Są one bardzo motywujące i wiele dla mnie znaczą. Jeszcze raz wam dziękuję:)  Do następnego :)


sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 4 Miłość? Czy może tylko zauroczenie?

    Poczułam ból głowy. Chyba za dużo wczoraj wypiłam. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że leżę na swoim łóżku. To dziwne, przecież pamiętam, że kładłam się spać na podłodze bo Neymar tu spał. No właśnie Ney. Nie ma go. Chyba już poszedł. Postanowiłam wstać i się ubrać. Zdążyłam postawić dwa kroki i runęłam na podłogę. Leżałam teraz na chłopaku.

~Neymar~
Obudziłem się w nocy i zobaczyłem, że Alex śpi na podłodze. Zdziwiłem się, że się nie położyła ze mną. Tak słodko wyglądała jak spała. Wziąłem ją delikatnie i położyłem na łóżku a sam zasnąłem na podłodze.
    Poczułem, że coś na mnie spada. Nie powiem trochę mnie to wystraszyło.  Otworzyłem oczy i ją  ujrzałem. Leżała na mnie. Od jej twarzy dzieliły mnie centymetry.
- Przepraszam.- odezwała się pierwsza. Ma nieziemski głos.
- No wiesz tak z samego rana?- widziałem ze chce już wstawać.  Złapałem ja za nadgarstki i nie puszczałem. Siedziała na moim brzuchu i widziałem, że była zaskoczona.
-Idę się ubrać. - nadal jej nie puszczałem. - Neymar możesz mnie puścić?- zapytała patrząc mi prosto w oczy. Chyba mi się spodobała. A może to kolejne zauroczenie?
-Poproś ładnie. - wyszczerzyłem się i wskazałem na policzek. Zaraz dostałem to czego chciałem. Musnęła delikatnie moją skórę.
-A teraz mnie puść. - uśmiechnęła się. Wyglądała jak anioł. Może ona jest aniołem?

~Alex~
-A teraz mnie puść. - uśmiechnęłam się szczerze. Wstałam z chłopaka i udałam się do szafy. Nie chciałam się dzisiaj stroić. Wybrałam to:
Cały czas czułam na sobie wzrok Neya. Trochę mnie to krępowało. Udałam się do łazienki z wybranymi ubraniami. Wzięłam 10 minutowy prysznic. Włosy spięłam w koka i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Miałam w swoim domu czterech zawodników Fc Barcelony.  Postanowiłam zrobić jajecznicę i tosty. Gdy już skończyłam przygotowywać posiłek poszłam wszystkich obudzić. Wszyscy narzekali jak to ich głowy bolą. Po zjedzonym śniadaniu chłopaki oznajmili,  że będą się już zbierać.
 - Leo, a ta twoja dzisiejsza impreza to chyba nieaktualna co nie ?- zapytałam z uśmieszkiem.  Chłopaki prawie nie kontaktowali.
- No chyba nie. My idziemy do zobaczenia.- powiedział i wyszedł z domu razem z chłopakami.
- Claudia jakie masz plany na dziś?-zapytałam ją,  gdy  nalewałam sobie wody.
- Umówiłam się z Bartrą.
- Na prawdę!? Wiedziałam, że coś z tego będzie. Jezu, ale się cieszę. - strasznie się ucieszyłam. Przyda się jej w końcu normalny facet.
- Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, ale warto spróbować. Pomożesz mi wybrać strój?
- No jasne kochana. Chodź.- pociągnęłam dziewczynę za rękę i udałam się do jej pokoju. Wybranie odpowiedniej kreacji zajęło nam godzinę. Wyglądała tak:
Była godzina 15.00 a o 16.00 miał po nią przyjechać Bartra. Zrobiłam jej makijaż i wyprostowałam włosy. Wyglądała pięknie. Nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek. Pobiegłam otworzyć drzwi. Nie spodziewałam się, że zastanie mnie w nich taki widok.
- Hej.
- Hej. Co ty tutaj robisz Ney? - byłam bardzo zdziwiona.
- Chciałem się przejść na spacer.
- A co ja mam wspólnego z twoim spacerem? - zapytałam lekko z poirytowaniem.
- Chciałam się przejść w miłym towarzystwie i trafiło na ciebie. - uśmiechnął się. Matko jak on na mnie działa. W tej samej chwili przyszedł Bartra.
- Cześć wam. Jest Claudia?
- Tak, tak już schodzi. - powiedziałam i krzyknęłam szybko do dziewczyny, żeby już schodziła.
- Bawcie się dobrze.- krzyknęłam gdy już zamykałam drzwi. Neymar siedział na kanapie i się ciągle na mnie patrzył.
- Daj mi chwilę,  tylko skończę się przebrać- ruszyłam szybko do swojego pokoju by się przebrać. Zrobiłam sobie jeszcze zdjęcie i wrzuciłam je na IG z opisem: 'Gotowa na spacer'

Następnie zeszłam do salonu. Neymar przeglądał coś w telefonie.
- Możemy już iść- usłyszałam ciche Okey i wyszliśmy z domu.
- Dokąd idziemy? - nie wytrzymała i odezwałam się pierwsza.
- Na plażę. Uwielbiam ją. - po tych słowach szliśmy w ciszy. Nie przeszkadzała mi ona. Na plaży nie było nikogo. Tylko my i fale uderzające o brzeg. Było cudownie.
- Pięknie tu.- usiadłam na piasku i wpatrywałam się w morze.
- Tak to wyjątkowe miejsce.- Neymar zaczął ściągać z siebie koszulkę.
- Co ty robisz? - byłam zdziwiona jego zachowaniem. Czy on zamierza iść pływać?
- Idę z tobą pływać? - posłał mi uśmiech i zaczął się do mnie zbliżać.
- O nie, nie. Ja nie idę pływać.  Jest zimna woda. - Nic to nie dało. Neymar wziął mnie na ręce i zaczął wchodzić do wody.
- Neymar błagam. Puść mnie! Proszę.
- Ale wiesz, że jak cie puszczę to wlecisz prosto do wody? - ja z nim nie wytrzymam. Jak on mi działa na nerwy.
- Ney! Proszę, zrobię wszystko. Błagam, odstawa mnie na piach.
- Wszystko mówisz?  No więc... hmm... Umówisz się ze mną.- i co ja mam teraz zrobić? Jak z nim pójdę to może sobie coś pomyśleć,  a jeśli tego nie zrobię będę pływała w zimnej wodzie. Chyba zaryzykuję. W końcu on nie jest aż taki zły.
- Dobrze. A teraz mnie odstaw.- tak ja powiedziałam, tak zrobił.- Idziemy już?
- Tak chodźmy.
 Droga do domu minęła nam szybko. Staliśmy już pod drzwiami mojego domu.
 - Dziękuję za miło spędzony czas. To co jutro o 20.00 ci pasuje?
- Tak. Będę czekać. - Nie miałam, żadnych planów, ale nie wiem czy dobrze robię.
- Okey. A dasz mi swój numer?
- Nie. - chciałam się z nim trochę podroczyć.
- Czemu? - zrobił smutną minkę.
- Musisz się bardziej postarać.- niech sobie nie myśli, że tak łatwo mu ze mną pójdzie. - Do jutra.- juz otwierałam drzwi, gdy usłyszałam za sobą głos.
- Nawet się nie pożegna.- zaczęłam się śmiać w duchu. Podeszłam do chłopaka i dałam mu buziaka w policzek i usłyszałam ciche 'dobranoc'. Weszłam do domu i zadjęłam buty. Weszłam na górę, ale nie zastałam tam nikogo. Wzięłam kąpiel i weszłam na różne portale społecznościowe. Na IG zobaczyłam, że obserwuje mnie jedna nowa osoba. Był nią nie kto inny jak Ney. Polubił mi każde zdjęcie i nawet pod ostatnim dał komentarz: 'Piękna❤'.Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza.
~~Neymar~~
Całą drogę do domu myślałem o niej. O jej uśmiechu, głosie, twarzy. Siedziała mi ciągle w głowie. Przeglądałem jej IG. Patrząc na jej zdjęcie usunąłem.

~~
Przychodzę do was z kolejnym rozdziałem. Oceny wystawione i kolejne rozdziały powinny pojawiać się częściej. Proszę o zostawienie komentarzy bo chcę zobaczyć czy w ogóle ktoś to czyta :)








piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 3

-Cześć. Możemy pogadać?- zapytał Rafinha siadając obok mnie.
-Hej. Nie wiem czy mamy o czym.- powiedziałam spokojnie. Nie chciałam się z nim kłócić.
-Alex ja chciałbym cię jeszcze raz przeprosić za to że cię zdradziłem. Wiem, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ale nie chcę, abyśmy się nawzajem unikali.- Niestety, ale musiałam się zgodzić ze słowami mojego byłego chłopaka.
-Rozumiem. Chciałabym nadal się z tobą przyjaźnić. Sądzę, że to najlepsze wyjście. - Zakończyłam i przytuliłam się do chłopaka. On odwzajemnił mój uścisk.
-To znaczy, że mi wybaczasz?
-Tak, nie mam wyjścia.- zaczęliśmy się śmiać. Cieszę się, że po czasie znów możemy normalnie rozmawiać.
Siedzieliśmy jeszcze z godzinę w parku i rozmawialiśmy o tym co się wydarzyło jak byłam w Polsce. Robiło się ciemno więc postanowiliśmy wracać do domu. Rafinha oczywiście uparł się, że musi mnie odprowadzić bo nawet w Barcelonie jest niebezpiecznie.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam dziwny widok. Klaudia grała z Bartrą w fife, Neymar z Messim skakali po kanapie, a Piqe robił jakieś jedzenie w kuchni. Istny armagedon. Domyślałam się, że nieźle już wypili.
-Cześć wam. Co wy robicie?-odezwałam się pierwsza bo nikt mnie nie zauważył.
-No wiesz. Louis musiał pojechać gdzieś i oznajmił, że wróci pojutrze,  więc postanowiliśmy zrobić małą imprezkę.- powiedziała Claudia.  No nie powiem zdziwiłam się, no bo ona przecież nie lubi piłkarzy. A tu proszę.
-I JA nie zostałam poinformowana?- specjalnie dałam nacisk na te słowo, ponieważ kocham imprezować. Oczywiście z umiarem.
-Nie odbierałaś telefonu.
   Wyjęłam telefon i tak jak obstawiałam rozładował się.
-Dobra alkoholu starczy dla każdego- wykrzyczał Piqe dając mi drinka.
  Szaleliśmy jak wariaci. Grałam w fife z samym Messim i wygrałam 3:0. Później zaczęliśmy się kłócić, że dawał mi fory i tak dalej. Następnie włączono muzykę i zaczęły się tragiczne ruchy bo nie można było nazwać tego tańcem. Zmęczona udałam się do kuchni po sok. Wyjęłam szklankę i nalałam do niej sok pomarańczowy i dodałam lód. Nagle poczułam jak ktoś kładzie mi ręce na biodra. Wystraszyłam się i cała zawartość mojej szklanki wylądowała na...No właśnie... Odwróciłam się i zobaczyłam jego.
- Ja, ja nie chciałam. Przepraszam.- Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Neymar był cały mokry i jego biała koszulka miała teraz kolor pomarańczowy.
- Wiesz co? Jak mogłaś? I jeszcze lód?-zrobił minę smutnego szczeniaczka i się obraził.
-To twoja wina.
-No tak. Najlepiej zwalić winę na poszkodowanego Neymara.
-Jakbyś się nie skradał to byś nie był mokry.- pokazałam palcem na jego bluzkę. Nie potrafiłam być poważna.
-To miało być romantyczne.- westchnął i już chciał wychodzić, ale złapałam go za rękę. Widziałam, że był tym zdziwiony.
-Chodź, przecież nie będziesz chodził w mokrej bluzce.- spojrzałam mu prosto w oczy i widziałam w nich, że coś kombinuje.
- Masz rację. Czemu tylko ja mam być mokry?- po tych słowach wziął dzbanek z wodą, który stał na blacie i wylał prosto na mnie.
- Ty! Odpłace się.-Neymar zaczął się śmiać.Ja po chwili do niego dołączyłam.
- No patrzcie jak się bez nas dobrze bawią.- powiedział Messi wchodząc ze wszystkimi do kuchni.
- Dobra, dobra to nie takie zabawne- musiałam uspokajać wszystkich gdy popadli w kilku minutowy śmiech. - Ja idę się przebrać i spać.-Zamierzałam już iść, ale zatrzymał mnie głos Ney'a.
- Alex my idziemy razem.
-Uuuu....- powiedziała reszta, a ja zrobiłam minę wtf.
- No przecież sama nalegałaś,  że muszę się przebrać.
- To na co czekasz? - byłam już zmęczona całym dniem. Weszłam do pokoju taty i wyjęłam z jego szafy białą bluzkę z napisem Nike i udałam się w poszukiwaniu chłopaka. Nie mogłam go nigdzie znaleźć. Postanowiłam więc udać się do swojego pokoju. Nie spodziewałam się, że zastanie mnie taki widok.
-A tobie to nie za wygodnie? - Neymar leżał na moim łóżku w samych bokserkach i bawił się telefonem.
- Nie narzekam, ale będzie jeszcze lepiej jak do mnie dołączysz.- postanowiłam na niego nie reagować. Rzucilam w niego koszulką, wzięłam swoje piżamy i udałam się do łazienki. Po 15 minutach wyszłam z łazienki. Neymar już spał. Postanowiłam go nie budzić więc wzięłam koc oraz poduszkę i ułożyłam się na podłodze.
~~
No to mamy trzeci rozdział. Tak wiem jest beznadziejny. Długo mnie nie było, ponieważ miałam dużo egzaminów, ale już niedługo wakacje. Postaram się szybciej napisać kolejny rozdział.

poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 2

-Alex...- krzyczy Messi - Alex tu jest!
-Tak. Ale się za wami stęskniłam.
Piłkarze trochę się uspokoili.
 - A oto moja córka, dla tych, którzy jej nie znają...- trener nie zdążył nic dalej powiedzieć bo przerwał mu Alba.
- Alex proszę państwa, oto nasza stara znajoma Alex.- Wszyscy zaczęli się śmiać ze mną na czele.
- Nagle podszedł do mnie przystojny brunet.
- Hej.Neymar.- Ma takie piękne oczy.
- Cześć. Alex.- Staliśmy tak przez chwilę, aż w końcu nam przerwano.
- Ziemia do Neymara.- krzyknął Iniesta i staną pomiędzy nami.
- Co... A już... już idę. To do zobaczenia Alex. - powiedział i udał się na boisko.
Ja tylko przytaknęłam i udałam się na trybuny. Ciągle myślłam o tym chłopaku, o jego spojrzeniu.
Trening skończył się po dwóch godzinach. Poszłam na korytarz i czekałam na tatę.
- Alex Luis musi zostać dłużej i obiecałem mu, że bezpiecznie odstawię cię do domu.
- Okey. Przy okazji sobie pogadamy bo się za tobą stęskniłam Leo. - po tych słowach udaliśmy się do czarnego Audi A7. No nie powiem ładne to ono jest.
- No to mów jak tam u Anto i Thago? Dawno ich nie widziałam.
- A dobrze, dobrze. Musisz się do nas wybrać. Możemy pojechać do mnie. Co ty na to?
- Wiesz... Nie chcę być nie miła, ale umówiłam się z Claudią na zakupy. No wiesz być w Barcelonie i nie odwiedzić centrum handlowego? - oboje zaczęliśmy się śmiać.
- No masz rację to był by grzech.- popadliśmy w kilku minutowy śmiech.
Droga do domu trwała bardzo krótko, nawet nie wiem kiedy, a już byłam pod swoim domem.
Już wysiadałam z samochodu, gdy nagle złapano mnie za rękę.
- Alex czy tobie podoba się Neymar. Widziałem jak na siebie patrzcie.- Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Normalnie mnie zatkało.
- Leo jestem tutaj drugi dzień i jak na razie nie szukam chłopaka. A tak w ogóle to ja go nawet nie znam.- Powiedziałam po chwili namysłu. Nie kłamałam, naprawdę nie chciałam mieć chłopaka i znowu cierpieć. Po Rafinhi miałam dobrego kolegę, ale nic z tego nie wyszło bo moja 'przyjaciółka' była pierwsza. Trochę byłam smutna bo myślałam, że coś do siebie czujemy. Okazało się inaczej.
- Okey, ale tak na wszelki wypadek to najpierw zastanów się czy to dobry wybór.- Czułam w jego głosie troskę.
- Dobrze, będę pamiętać. Pa.- wypowiedziałam ostatnie słowo i zamknęłam drzwi od samochodu.
      Weszłam do domu nie myśląc o tym co wydarzyło się kilka sekund temu.
- Hej już jestem.- krzyknęłam zdejmując trampki.
- No hej. Jak tam niespodzianka? - od początku się domyślałam, że Claudia wie dokąd zabiera mnie tata i teraz ten jej uśmiech, który wszystko wyjaśniał.
- Jednym słowem rewelacyjnie. Gotowa na zakupy, które zapamiętasz do końca życia?
- No jasne. - odpowiedziała i zaczęliśmy się śmiać.
- Okey, to ja tylko wezmę wodę i lecimy.
Tak jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Wzięłam klucze i zamknęłam dom. W drodze do galerii wysłałam jeszcze sms do taty, że jesteśmy na zakupach, i żeby się nie martwił. Droga minęła nam szybko. Zaparkowaliśmy pod piękną galerią. Odwiedziliśmy chyba każdy sklep. Naprawdę zaszalałyśmy. Wzbogaciłam się w pięć koszulek na krótki rękaw, dwoje spodenek, koralowy strój kąpielowy, pięć bluzek, trzy spódnice i piękną sukienkę. Claudia kupiła dwie pary długich spodni, trzy bluzy, dwie spódnice i cztery sukienki. Byłyśmy zadowolone z zakupów. Obejście całej galerii zajęło nam z cztery godziny. Nie miałyśmy juz na nic ochoty i udaliśmy się do domu. W samochodzie dostałam sms od Leo
'' Dziś mi się wykręciłaś, ale teraz nie przyjmuje odmowy. Jutro organizuję imprezę i oczywiście się na niej pojawisz :) Claudia oczywiście też jest zaproszona :) Adres chyba znasz haha :*.''
Bez zastanowienia odpisałam.
''Skoro tak nalegasz :* oczywiście będziemy :-D no jasne że znam.
- Masz plany na jutro?-zapytałam z uśmiechem przyjaciółki.
- Nie, ale zakładam, że już mam - jak ona mnie dobrze zna.
- Idziemy na imprezę do Leo.
- Nie pogardzę żadną imprezą haha :-)
Droga minęła nam spokojnie. Od razu po wejściu do domu udałam się do swojego pokoju. Rzucilam torby z zakupami na podłogę i poszłam wziąść prysznic.  Następnie przebrałam się w to

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 1 Nowe życie

Obudziłam się po 9.00. To moja pierwsza noc, ale muszę przyznać, że się wyspałam. Dzisiaj razem z Claudią idziemy na zakupy. Mam nadzieję, że kupię potrzebne mi rzeczy.
Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie śniadania. W kuchni ujrzałam mojego tatę robiącego omlety. Był tak zajęty robieniem śniadania, że nawet nie zauważył kiedy weszłam do pomieszczenia.
- Cześć tato- powiedziałam i przytuliłam go. Nie miałam mu za złe, że nie było go przy mnie przez te 2 lata. Po części nawet go rozumiałam.
- Cześć moja córeczko! Ale się stęskniłem. Jak się spało? Przepraszam, że nie zobaczyliśmy się wczoraj, ale gdy już wróciłem ty tak słodko spałaś, że nie miałem serca cię budzić skarbie.- powiedział i mnie mocno przytulił.
- Nic nie szkodzi. To dobrze, że mnie nie obudziłeś bo bardzo dobrze mi się spało. Też się za tobą stęskniłam tato.- ostatnie zdanie wypowiedziałam ciszej.
- Alex mam dla ciebie niespodziankę, idź się ubierz i idziemy. A i zabierz ze sobą Claudię.
- Okey.
Dokończyłam swoje omlety i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam piętnasto minutowy prysznic i wybrałam ubrania na dziś.
Zrobiłam lekki makijaż i byłam już gotowa. Włosy zostawiłam tak jak były. Moje naturalne są proste i za to je kocham.
Po drodze zaszłam do pokoju Claudi. Ona również była już gotowa.
- Hej kochana. Mój tata ma dla mnie niespodziankę i zabieram cię ze sobą.
- Wiesz... ja chyba zostanę w domu i poczekam na ciebie jak przyjedziesz i pójdziemy na zakupu. Bo idziemy tak?
- Jasne, że idziemy.-Powiedziałam ze śmiechem.- Ale na pewno nie chcesz ze mną iść w te tajemnicze miejsce?- znów zapytałam ze śmiechem.
- Na pewno. Idź i baw się dobrze.
- Bay.
Powiedziałam i zeszłam na dół bo mój tata już na mnie czekał z uśmiechem na twarzy.
-Gotowa?
Pokiwałam twierdząco głową i wyszliśmy z domu. Postanowiliśmy przejść się bo mój rodzic powiedział, że droga będzie trwać 20 minut. Trochę pogadaliśmy i nagle zatrzymaliśmy się nad pięknym obiektem. Tylko to miejsce zawsze było w moim sercu i nie mogłam się z nim rozstać.
- No to jesteśmy, idź na trybuny, a ja zaraz przyjdę.
- Tato to jest... Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam Luisa.
- Nie ma za co. Wiem, że zawsze lubiłaś przychodzić na Camp Nou.
Tak to prawda. Bardzo związałam się z tym miejscem no i z chłopakami też. Widziałam ich 2 lata temu, jestem ciekawa czy mnie jeszcze pamiętają. Z tą myślą szłam korytarzem na boisko. Nagle poczułam jak tracę grunt pod nogami. Czy ja zawsze muszę być taką ciamajdą?
- Przepraszam. Zamyśliłam się. - zaczęłam i podniosłam głowę do góry. Nie spodziewałam się, że to on.
- A..Alex?- powiedział chłopak.
- Tak Rafinha.- Rafinha był moim chłopakiem. Pokochałam go, ale wszystko się zepsuło, gdy mnie zdradził. Nie potrafiłam mu tego wybaczyć.
- Ja...Alex możemy pogadać?- powiedział podając mi rękę, abym mogła wstać.
- Masz trening. Do zobaczenia. - powiedziałam i zostawiłam chłopaka w korytarzu.
Czekałam 10 minut na pojawienie się piłkarzy na boisku. Wchodzili kolejno. Gdy mnie ujrzeli od razu zaczęli krzyczeć moje imię i mnie przytulać.

~~~
No to mamy pierwszy rodział. Prosiłabym o zostawienie komentarza pod rozdziałem przez każdą osobę, która go przeczytała.

poniedziałek, 4 maja 2015

Prolog



W końcu nastały upragnione wakacje. Razem z moją przyjaciółką postanowiłyśmy wyjechać do Barcelony. Mój ojciec ma się nami zająć. Nie widziałam go 2 lata. Sporo czasu, trochę się za nim stęskniłam. Wiem, że zaraz go zobaczę, już nie mogę się doczekać.
 A no tak zapomniała bym, właśnie lądujemy. Drugi raz leciałam samolotem i muszę przyznać, że nie było tak źle. Całą drogę słuchałam muzyki i wyglądała przez okno. Claudia przespała cały lot.

-Matko gdzie on jest. Pierwszy dzień i już się spóźnia. - zawsze staram się być na czas i nie lubię gdy ktoś się spóźnia nie dając znaku życia.
- Oj wyluzuj zaraz na pewno będzie. - Claudia za to zawsze się spóźnia i tak jest moją przyjaciółką.
- Alex- krzyczy znajomy mi głos
- Leo- krzyknęłam. Z Leo poznałam się już wcześniej. Gdy byłam ostatni raz w Barcelonie bardzo zżyłam się z nim i muszę przyznać, że bardzo mnie rozumie.
- Stęskniłem się za tobą Al, a to na pewno twoja przyjaciółka Claudia tak?
- Tak to ja miło mi cię poznać- wyprzedziła mnie odpowiedzią
- No dobra dziewczyny wsiadać do samochodu. Mam za zadanie zawieść was do domu bo Luis ma konferencje.
Droga minęła nam szybko. Pogadaliśmy jeszcze o tym co wydarzyło się podczas tych dwóch lat, kiedy się nie widzieliśmy.
Pożegnaliśmy się i udałam się z Claudią do domu. Jednym słowem był piękny. Mój pokój jest nowoczesny. Meble białe i wielkie łóżko, na którym mogły by spać co najmniej trzy osoby. Byłam bardzo zmęczona, więc postanowiłam wziąść prysznic i położyć się
spać. Moje piżamy prezentowały się tak
Położyłam się i zaczęłam przeglądać facebooka, twittera i instagrama. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza.

~~~~~
A oto prolog. To mój pierwszy blog jaki pisze. Myślę, że komuś być może przypadnie do gustu.

Bohaterowie

Bohaterowie

Alex ma 19 lat i pochodzi z Polski. Jej tatą jest Luis Enriqe. Ulubiony klub to fc barcelona. Chce być modelką. Jej najlepszą przyjaciółką jest Claudia.


Claudia najlepsza przyjaciółka Alex. Tak jak ona ma 19 lat. Nie ma rodziców i mieszka z Alex. Nie interesuje się zbytnio piłką nożną. Chciałaby zostać lekarzem.

Neymar piłkarz fc barcelony i reprezentacji Brazylii. Ma 23 lata.Jego najlepszym przyjacielem jest Leo Messi. Jest typem podrywacza, ale zmienia się to gdy poznaje piękną dziewczynę.

Leo Messi piłkarz fc barcelony. Najlepszy przyjaciel Neymara.


 W opowiadaniu będą brali również udział piłkarze fc barcelony i ich żony oraz dziewczyny, rodzina Neymara i Alex, byli chłopacy Alex oraz byłe dziewczyny Neymara